Cukrzyca a koronawirus

koronawirus a cukrzyca

Osoby chorujące na cukrzycę każdego typu zaliczane są do grupy zwiększonego ryzyka ciężkiego przebiegu choroby COVID-19. Ryzyko to wiąże się też z większym prawdopodobieństwem zgonu w wyniku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Czy jednak diabetycy są bardziej podatni na zakażenie? Z samego faktu chorowania na cukrzycę, zarówno typu 1, jak i 2, nie wynika zwiększona skłonność do zakażeń wirusowych przenoszonych drogą kropelkową, w tym infekcji koronawirusowych wszystkich typów. Osoby z prawidłowo wyrównaną cukrzycą, a co za tym idzie, bez powikłań wielonarządowych, nie muszą obawiać się, że będą dla wirusa łatwiejszym celem. Inaczej sprawa przedstawia się, kiedy cukrzyca nie jest wyrównana lub występują różne jej powikłania (angiopatia, nefropatia).

Jeśli diabetyk ma przewlekle wysokie poziomy glukozy w surowicy, jego układ odpornościowy jest osłabiony. Tym samym taki pacjent będzie miał większą tendencję zarówno do zainfekowania się, jak i cięższego przebiegu COVID-19.

Jacy pacjenci powinni obecnie szczególnie na siebie uważać?

Obserwujemy, że śmiertelność z powodu COVID-19 wzrasta wraz z wiekiem. Wynosi ona przeciętnie od ok. 3,5% u pacjentów powyżej 60. roku życia, przez niecałe 8% w ósmej dekadzie życia, do blisko 20% u pacjentów starszych niż 80 lat. Dla porównania przeciętna śmiertelność sezonowej grypy w naszej populacji wynosi ok. 2%. Wyższe ryzyko zgonu w naturalny zatem sposób wiąże się z wiekiem, podobnie jak większa jest częstość występowania m.in. cukrzycy typu 2 w wieku starszym i większa liczba pacjentów z powikłaniami cukrzycy. I to właśnie niedostatecznemu wyrównaniu cukrzycy i obecności jej powikłań należy przypisywać większe ryzyko zgonu w przypadku zarażenia wirusem SARS-CoV-2, niż obecności samej choroby podstawowej. Często towarzysząca niewyrównanej cukrzycy choroba niedokrwienna serca powoduje, poprzez zmniejszenie przepływu naczyniowego, osłabienie m.in. układu oddechowego i gorsze warunki dla leczenia infekcji

Zatem mówienie o cukrzycy jako o czynniku ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 jest niedobrym uproszczeniem. Cukrzyca leczona prawidłowo na pewno takim czynnikiem ryzyka nie jest.

Jak układ odpornościowy człowieka reaguje na koronawirusa SARS-CoV-2?

Odpowiedź organizmu na dowolny patogen jest uzależniona od wcześniejszego kontaktu z nim. Najczęściej po pierwszym kontakcie i, jeżeli do niego doszło, po pierwszym zachorowaniu (jak np. w przypadku ospy wietrznej) organizm wytwarza przeciwciała mające w przyszłości od razu niszczyć patogen. Kontakt z patogenami, które w ogóle lub w niewielkim stopniu mutują (zmieniają swój obraz antygenowy, który odpowiada za rozpoznanie go przez organizm) powoduje, po przechorowaniu, trwałą odporność (tak jest np. w przypadku wspomnianego wirusa ospy wietrznej). Z kolei na grypę możemy chorować co roku, bo praktycznie w każdym sezonie atakuje nas nieco inna odmiana tego wirusa.

Przed wybuchem epidemii w Chinach, a później światowej pandemii nikt nie chorował na COVID-19. Nikt zatem nie był odporny na infekcję.

Na ile nasz układ odpornościowy będzie w stanie sobie poradzić z wirusem, również takim, który już zna, zależy od intensywności ekspozycji na patogen. Im większa ilość cząstek wirusa, tym więcej czasu zajmie organizmowi jego eliminacja, zatem mogą wtedy pojawić się objawy chorobowe. Przy małej ekspozycji możemy nawet nie zauważyć infekcji, która próbuje nas zaatakować. Podatność na zakażenie, czyli to, czy zachorujemy, czy nie przy odpowiednim poziomie ekspozycji jest indywidualną kwestią każdego organizmu. Wiele czynników może wpływać pozytywnie lub negatywnie na nasz układ odpornościowy. Sposób odżywiania się, aktywność fizyczna, ilość snu, stres, choroby przewlekłe – te elementy mogą wspierać lub osłabiać naszą odporność.

Wśród chorych na cukrzycę, jak w populacji ogólnej, są osoby, które często mają infekcje i takie, które „nigdy nie chorują” – to kwestia osobnicza i nie można wiązać jej z chorobą przewlekłą.